12.06 Tatry
Wyjazd w piatek.
Chciałbym MSW, ale zobaczymy na miejscu...
Plan jest nastepujacy:
Ruszamy w piątek paskiem. Tuż po lekcjach Tymka, prosto do Murzasichla. Tam idziemy spac, a rano parkujemy auto napaleniec i ruszamy. Dochodzimy do moka, chwila regeneracji i ruszamy na szlak, w stronę szpiglasa, skrecamy w stronę mnicha i...
A jak wyjdzie, zobaczymy.
Jedziemy w trójkę. Ja, Tymek i Łucja. Ta ostatnia NIE schodzi z oznakowanych szlaków.
Bardzo żałuję, że nie mam zmiennika za kierownicą. Starzeję się. Dojechaliśmy do Murzasichla i poszliśmy spać. Rano, niespiesznie wstaliśmy, gdyż było mokro. Podjechaliśmy do sklepu i pojechaliśmy do Małej Łąki
Wyszło słońce- wszystko zgodnie z planem. Ruszamy w stronę GiewontuPo dojściu do Małej Łąki Łucja wygląda, jakby przebiegła maraton. Nie jestem pewien, czy da radę dojść
Po kilku minutach odpoczynku ruszamy. Miny się poprawiają. Jest energia, jest ładnie czujemy wolność
Nie lubię przechodzić przez polanę- zawsze jest tu błoto, chyba, że... jest śnieg
Skały są mokre, ale śmiało idziemy
Ostatnia przerwa przed atakiem szczytowym
W tle widać łachy śniegu. Jutro musimy zabrać raki i czekany
I sukces! Pierwszy szczyt- w karierze Łucji zaliczony!
Schodzimy w stronę Grzybowca. Przy ścieżce nad reglami rozdzielamy się- młodzi idą do Strążyskiej a ja po samochód.
Zatrzymałem się i położyłem na ławce. Spojrzałem w niebo. Pionowo nade mną pojawiła się tęcza
Po zejściu do auta odebrałem młodych i pojechaliśmy na termy zakopiańskie. Po dojechaniu do Murzasichla poszedłem spać jak dziecko. Obudziłem się o 3. Obudziłem młodych i ruszyliśmy do Palenicy. Jak widać młodzież jest z innych stref klimatycznych
po sklarowaniu liny ruszamy
Droga jest mokra po porannych opadach, temperatura jest przyjemna. Mam nadzieję, że nie spalimy się na słońcu
Przed mokiem skręcamy w prawo.
Dość mocno wieje
Zmieniamy plany. Idziemy na Szpiglasa. Odpuszczamy MSW, nie będziemy ryzykować zwiania:). Zaproponowałem Mnicha, ale Łucja musiałaby poczekać, więc Tymek zadecydował, że idziemy w trójkę, zdobyć pierwszy dwutysięcznik Łucji
Na szczycie była trójka ludzi, jak się później okazało, z Rzeszowa. Spojrzeli na mnie (firmowa bluza)- i krzyknęli- witamy Błyskawicę na Szpiglasie! Pozdrawiamy różowego passata. Od razu zrobiło się weselej
Schodzimy do piątki
Po dotarciu do auta młodzież zasnęła. A ja pokonałem całą trasę do Poznania. Padłem dopiero w swoim łóżku.












































Komentarze
Prześlij komentarz