Wyjazd w piatek. Chciałbym MSW, ale zobaczymy na miejscu... Plan jest nastepujacy: Ruszamy w piątek paskiem. Tuż po lekcjach Tymka, prosto do Murzasichla. Tam idziemy spac, a rano parkujemy auto napaleniec i ruszamy. Dochodzimy do moka, chwila regeneracji i ruszamy na szlak, w stronę szpiglasa, skrecamy w stronę mnicha i... A jak wyjdzie, zobaczymy. Jedziemy w trójkę. Ja, Tymek i Łucja. Ta ostatnia NIE schodzi z oznakowanych szlaków. Bardzo żałuję, że nie mam zmiennika za kierownicą. Starzeję się. Dojechaliśmy do Murzasichla i poszliśmy spać. Rano, niespiesznie wstaliśmy, gdyż było mokro. Podjechaliśmy do sklepu i pojechaliśmy do Małej Łąki Wyszło słońce- wszystko zgodnie z planem. Ruszamy w stronę Giewontu Po dojściu do Małej Łąki Łucja wygląda, jakby przebiegła maraton. Nie jestem pewien, czy da radę dojść Po kilku minutach odpoczynku ruszamy. Miny się poprawiają. Jest energia, jest ładnie czujemy wolność Nie lubię przechodzić przez polanę- zawsze jest tu błoto, chyba, że....