Czwartek 25.06 Tatry
Jedziemy pociągiem, pierwszą noc śpimy w Murzasichlu, póżniej idziemy do piątki. Wzięliśmy ze sobą... hulajnogi. Rano poszedłem na trening, wziąłem prysznic i na Dąbrowskiego spotkałem się z narzeczoną. Muszę Wam przyznać, że zaimponowała mi swoją odwagą. Bo choć ja na dwóch kołach łamię przepisy, to nie robię tego tak jak moja ukochana. Ma tupet. Spóźniona 10 minut, postanawia nadrobić stracony czas. I nie przejmuje się, że na Janickiego jest czerwone światło. Mknie, nie zatrzymując się. Nie przejmuje się strażą miejska, koło której musi przejechać. Zdziwiło mnie, że zatrzymała się na ich polecenie. Chcieli jej dać mandat 100zł, ale ich zmieszała z błotem. Myślałem, ze ja mam dar przekonywania, ale przy niej czuję się jak uczniakiem. Zrzuciła winę na Tuska kaczora, matkę, mnie, brata, zegarek, dziury, władze miasta i wszystko to zrobiła w 3 sekundy. Nie wierzyłem własnym uszom, gdy strażniczka nakazała nam szybko jechać na pociąg... zdążyliśmy. 8.40 ruszamy pociągiem bez kl...