Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

Czwartek 25.06 Tatry

Obraz
 Jedziemy pociągiem, pierwszą noc śpimy w Murzasichlu, póżniej idziemy do piątki. Wzięliśmy ze sobą... hulajnogi. Rano poszedłem na trening, wziąłem prysznic i na Dąbrowskiego spotkałem się z narzeczoną. Muszę Wam przyznać, że zaimponowała mi swoją odwagą. Bo choć ja na dwóch kołach łamię przepisy, to nie robię tego tak jak moja ukochana. Ma tupet. Spóźniona 10 minut, postanawia nadrobić stracony czas. I nie przejmuje się, że na Janickiego jest czerwone światło. Mknie, nie zatrzymując się. Nie przejmuje się strażą miejska, koło której musi przejechać. Zdziwiło mnie, że zatrzymała się na ich polecenie. Chcieli jej dać mandat 100zł, ale ich zmieszała z błotem. Myślałem, ze ja mam dar przekonywania, ale przy niej czuję się jak uczniakiem. Zrzuciła winę na Tuska  kaczora, matkę, mnie, brata, zegarek, dziury, władze miasta i wszystko to zrobiła w 3 sekundy. Nie wierzyłem własnym uszom, gdy strażniczka nakazała nam szybko jechać na pociąg... zdążyliśmy. 8.40 ruszamy pociągiem bez kl...

21,22 06. Tatry

Obraz
 Wyjazd w sobotę podhalaninem. Wyjscie przez zawrat, zejscie do piątki i przez świstowkę do moka. Rano msw i powrot. Taki był plan, a wyszło inaczej. W piątek Łukasz jechał w Alpy. Powiedział, że zabierze moją paczkę do Munchen i zrobi to za darmo. Wiadomo, ze za darmo to dobra cena. Zaśmiał się, że w zamian ja mu coś przetransportuje w Polsce. Układ uczciwy. Choć intuicja krzyczała, że za darmo będzie mnie dużo kosztowało. Zawiozłem mu jednak paczkę. W piątek położyłem się do łóżka przed 22 i usnąłem. 20 min przed 1 w nocy, zadzwonił do mnie, że z przyczyn technicznych zawracają z granicy. Musiałem szybko się ubrać, wsiąść na skuter i pojechać pod biuro po sharana. Umówiłem się na odbiór w Głogowie. Każda minuta się liczyła, nawigacja wskazywała, że będę mieć godzinę opóżnienia. Nadrobiłem. Spóźniłem się akademicki kwadrans. Z Munchen zabrałem jednego pasażera, rozmowa z nim spowodowała, że miałem siłę dojechać do domu. Tu padłem na łóżko, prosząc ukochaną, żeby mnie siłą ściągnęł...

12.06 Tatry

Obraz
 Wyjazd w piatek.  Chciałbym MSW, ale zobaczymy na miejscu... Plan jest nastepujacy: Ruszamy w piątek paskiem. Tuż po lekcjach Tymka, prosto do Murzasichla. Tam idziemy spac, a rano parkujemy auto napaleniec i ruszamy. Dochodzimy do moka, chwila regeneracji i ruszamy na szlak, w stronę szpiglasa, skrecamy w stronę mnicha i... A jak wyjdzie, zobaczymy. Jedziemy w trójkę. Ja, Tymek i Łucja. Ta ostatnia NIE schodzi z oznakowanych szlaków. Bardzo żałuję, że nie mam zmiennika za kierownicą. Starzeję się. Dojechaliśmy do Murzasichla i poszliśmy spać. Rano, niespiesznie wstaliśmy, gdyż było mokro. Podjechaliśmy do sklepu i pojechaliśmy do Małej Łąki Wyszło słońce- wszystko zgodnie z planem. Ruszamy w stronę Giewontu Po dojściu do Małej Łąki Łucja wygląda, jakby przebiegła maraton. Nie jestem pewien, czy da radę dojść Po kilku minutach odpoczynku ruszamy. Miny się poprawiają. Jest energia, jest ładnie czujemy wolność Nie lubię przechodzić przez polanę- zawsze jest tu błoto, chyba, że....