śnieżka w środę 5 maja (w ten sposób uczczę urodziny siory). Trafiliśmy na Szczeliniec i Wielką Sowę

 Kończy się wyprawa w tatry. Ale już mam wizję kolejnego wyjazdu. Tym razem na śnieżkę. W Środę mam zaplanowany transport do Głogowa. A wiadomo, że Głogów to już prawie śnieżka :) Ale, jak pisał Kochanowski: "nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy.." Nie mam pewności jak będę się czuł. We wtorek idę się zaszczepić przeciwko koronaświrusowi. Mam nadzieję, że w moim przypadku jedynym objawem NOP (choć w moim przypadku w sumie pożądanym) będzie świecenie w nocy na szlaku. Nie musiałbym zabierać ze sobą czołówki i zapasowych baterii :):):)
Jestem po szczepieniu. Czuję się trochę oszukany. Nikt nie mówił, że będę musiał tak cierpieć po!!!
Sam zastrzyk, jak i atmosfera w przychodni super. Ale po zastrzyku nakleili mi plasterek, który później musiałem oderwać. BRRRR, co za ból. Parę włosków razem z cebulkami zostało wyrwane. brrrrr. i za miesiąc powtórka. Chyba ogolę sobie ramię, żeby żaden włosek nie przykleił się do plasterka.
Po za niewysłowionym bólem, nic mi nie dolegało. Może delikatnie obolała ręka. nic po za tym. Stanowczo mogłem jechać skuterem. Ale... Wsiadłem w samochód i pojechałem po mamę do Niepruszewa. Zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy:

- Będziesz miała zaprawę przed wyjazdem za kilka dni w Taterki
- Myślałam, że może w góry Sowie pojedziemy, bo nigdy nie byłam, a nie w Tatry
- A na Szczelincu byłaś?
- Też nie.
- No co Ty, mamcia. Jak to nie byłaś na Szczelińcu? A Błędne skały?
- Też nie.
- No to spełniam Twoje marzenie. Jedziemy na Wielką Sowę i do Karłowa.
Zajechaliśmy do Karłowa. O dziwo, parking był zamknięty. W sumie- zaoszczędziłem ma opłacie :)
Sezonu jeszcze nie ma, więc pusto było wszędzie. Udaliśmy się w stronę Szczelinca. Z roku na rok coraz większa komercja. Nie polecam nikomu wyjścia w tzw. sezonie. Brydzia nadała bardzo ostre tempo. Zastanawiałem się kiedy padnę. Ja, albo Ona. Była pierwsza :). Pomału robi się nowa świecka tradycja- Brydzia idzie w mojej pomarańczowej kurtce :)

                                        

Tak- dobrze widzicie na zdjęciu :) To piwko wiśniowe prosto z Zakopanego. Chwila przerwy. Mamcia musi zrobić kilka zdjęć i wysłać znajomym. Takie czasy nastały: Wygląda jakby modliła się. W sumie- jest to współczesna modlitwa... Telefon- centrum naszego życia
Doszliśmy pod schronisko na szczycie. Tym razem nie wchodziliśmy do niego. Parę zdjęć z tarasu widokowego i... pierwsze rozczarowanie. Wejście na kolejny taras zamknięty... Idziemy do Punktu Poboru Haraczu (w skrócie KASA). Nie rozumiem, dlaczego moja mama ma kartę dużej rodziny, a ja nie? Tzn co? Tylko ona jest rodziną? A ja od kwoki? Czy w kapuście mnie znaleźli? Bo choć niby dzięki mnie mamcia ma kartę, to ja już rodziną ( dużą ) nie jestem.
Brydzia zapłaciła za mnie opłatę. 12 zł. Żadnego rabatu, pomimo, iż szlak jest skrócony. Część jest zamknięta ze względu na remonty.
Doszliśmy do jednej z najciekawszych atrakcji Szczelińca. Tronu Liczyrzepy. Jest to najwyższy punkt na naszej trasie. I oczywiście mamusia, (za moją namową) przeskoczyła barierkę i usiadła na tronie, Gdzie z pewnością siadał również J.W.Goethe, choć za jego czasów, barierki pewnie nie było, a schody były drewniane (teraz są metalowe)

Niestety nie udało nam się wejść do piekła- droga zamknięta. Nie wiem, czy przez remont, czy z powodu oblodzenia. Szkoda, bo to fajna część trasy. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mamka tam pójdzie...

Po kolejnym przecisku doszliśmy do dwóch ostatnich tarasów widokowych i zeszliśmy w dół (również po schodach). Knajpy w Karłowie były zamknięte, więc lekko głodni ruszyliśmy na Wielką Sowę.
- Mamcia, proponuję do Orła i Głównym Szlakiem Bieszczadzkim na Sowe
- Adi, ale w Bieszczady daleko- zdążymy dostarczyć przesyłkę?
- Oj, Briżit, przejęzyczyłem się. a Ty się czepiasz GSS Głowny Szlak Sudecki imienia Orłowicza. Raptem 440 km :P a my nim zrobimy 2:P. No chyba, że chcesz iść do Prudnika?
- Nie, wystarczy Sowa
- No to huu huu ( a nie to puchacz), lecimy do Orła i idziemy dalej.
Przeczytałem, że parking kosztuje 5 zł. Kosztował tyle, przed koronaświrem. Teraz 25 zł. Ale dzięki temu zaoszczędziliśmy kilka minut drogi po betonie :) Zaparkowaliśmy i udaliśmy się do schroniska. A tu szok. Wszystko otwarte, nikogo nie ma. Czyli nie będzie ani sowiego piwa, ani uiszczenia opłaty. Idziemy na szczyt. Szlak nie stanowi wyzwania :). W którymś momencie musieliśmy się zatrzymać, bo gdy przestało wiać, zrobiło się gorąco. Ukryłem się za drzewem. Moja towarzyszka przeszła obok z wymalowanym przestrachem, że ją zostawiłem. Zacząłem iść za nią. Zadzwonił telefon- myślała, że to ja. Byłem tuż za nią, lecz przejęta nie wyczuła mojej obecności. Szła dalej. Gdy skończyła rozmawiać, nerwowo zamruczała: przeklęty Adrian. Uciekł i mnie zostawił. Dopiero przed samym szczytem obróciła się i mnie ujrzała metr za sobą :)

Szczyt Wielkiej Sowy, to komercyjne piekiełko. Totalny misz masz. Można wejść na wieżę, po uiszczeniu opłaty (6zł) i zobaczyć panoramę. Mnie się takie szczyty zupełnie nie podobają. Jest kapliczka, są budy z żarciem... Ogólnie dość przygnębiające chaotyczne miejsce.



Pamiętając, że Makumba ma dziś urodziny, postanowiłem życzyć jej (a, nie, nie zdradzę czego). Niestety nie odebrała telefonu.
Po pamiątkowych zdjęciach ruszyliśmy w stronę auta: Spytałem
- Jak spacerek dzisiejszy?
- Superowski, superowski, nie męczący, a fajowski.
Widać humor dopisuje :)
Ruszyliśmy w stronę Głogowa (paczka do doręczenia). Miałem nadzieję, że wpadniemy do Tomka na kawę, ale szedł do pracy. W Strzegomiu zatrzymaliśmy się na małe "conieco" Brydzia stwierdziła, że pójdzie kupić tortilkę: Wraca obładowana siatami, jak przekupka z bema
- Mama, co Ty kupiłaś?
- Jedzenie, ale trochę się nie dogadałem
- Pokaż
Zamarłem. Mama kupiła kebab dla całej wycieczki. W styropianowych pudełkach było ponad kilogram mięsa. 
Dojechaliśmy do Głogowa, później do Niepruszewa. Kolejna przygoda dobiegła końca.
P.S. Nadal nie święcę w ciemnościach- może po drugiej dawce???




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

14, 15, 16 maja. Murowaniec, Kościelec, Świnica, Kasprowy

14.08 szwajcaria. Dufourspitze

urodziny (45 i 40) MULHACEN 14-20 listopada