święta Bożego Narodzenia w Bieszczadach
Zmiana planów. Zamiast do Austrii, jedziemy w Bieszczady Chetni: 1. Ja 2. Renia 3 Brydzia 4. 5. 6. Psy nie jadą :( Ruszamy w trójkę, O 12.30 byłem w Ortomedyku na fizjoterapi. Ostatnia fizjo przed górami. Zarówno ćwiczenia, jak i rękawy limfatyczne i masaż. W trakcie zabiegu zadzwonił klient potwierdzić kurs do Gliwic. Towar odebrał miś i spotkaliśmy się na Karlińskiej. Łożyska przepakowaliśmy do paska, ruszyliśmy z Renią na działkę, dopakowaliśmy mamę i ruszyliśmy do Gliwic. Po zrzuceniu przesyłki oddałem kierownicze stanowisko narzeczonej, a sam zasnąłem. Były takie korki na a4, że nawi na wszelki wypadek wybrała alternatywną drogę przez Olkusz. Nie woem którędy jechaliśmy przez Kraków, bo spałem. Za Krakowem ponownie zjechaliśmy z autostrady, omijając kolejny korek. W Tarnowie na światłach zmieniliśmy się ponownie. Dziś Brydzia ma wolne od prowadzenia... Tuż za Duklą miałem najdzowniejszą kontrolę policyjną w życiu. Zatrzymał mnie szkiełowóz, szkieły kazały zjechać do zat...