Czwartek 25.06 Tatry

 Jedziemy pociągiem, pierwszą noc śpimy w Murzasichlu, póżniej idziemy do piątki.

Wzięliśmy ze sobą... hulajnogi. Rano poszedłem na trening, wziąłem prysznic i na Dąbrowskiego spotkałem się z narzeczoną. Muszę Wam przyznać, że zaimponowała mi swoją odwagą. Bo choć ja na dwóch kołach łamię przepisy, to nie robię tego tak jak moja ukochana. Ma tupet. Spóźniona 10 minut, postanawia nadrobić stracony czas. I nie przejmuje się, że na Janickiego jest czerwone światło. Mknie, nie zatrzymując się. Nie przejmuje się strażą miejska, koło której musi przejechać. Zdziwiło mnie, że zatrzymała się na ich polecenie. Chcieli jej dać mandat 100zł, ale ich zmieszała z błotem. Myślałem, ze ja mam dar przekonywania, ale przy niej czuję się jak uczniakiem. Zrzuciła winę na Tuska  kaczora, matkę, mnie, brata, zegarek, dziury, władze miasta i wszystko to zrobiła w 3 sekundy. Nie wierzyłem własnym uszom, gdy strażniczka nakazała nam szybko jechać na pociąg... zdążyliśmy. 8.40 ruszamy pociągiem bez klimatyzacji. Wysiadamy w Poroninie

I ruszamy do Murzasichla.

Pierwszy raz dotarliśmy do Pani Marii na hulajnogach. Moja dawała rade, Reni sie przegrzała. Dotarliśmy i poszliśmy spać  Rano 
ruszyliśmy w stronę Brzezin. Rano to jest koło południa.. 

Zaparkowaliśmy hulajki przy płatnym parkingu. I nie musieliśmy płacić za parking. Szok i niedowierzanie :). Ruszyliśmy w stronę psiej trawki, niestety na rozstaju dróg padła decyzja, że idziemy do Wodogrzmotów. Renia nie czuje się na siłach przejść przez Zawrat.


Jest bardzo gorąco.


Dotarliśmy do Wodogrzmotów. I to bez tlenu!! Bez Szerpów, wszystko dzwigając na plecach
Ruszamy w stronę schroniska.




W Austrii, za opłatą  można takim wagoniki bagaż transportować do schroniska.. 
Dotarliśmy. Jest żle. Jestem przegrzany. Dostaję miejsce na górze, budzę się, biorę prysznic, kładę się przy ukochanej, ale jest mi za gorąco. Wychodzę na glebę, na korytarz. Jakoś zasypiam... rano ruszamy w stronę zawratu







Obowiązkowy buziak na Zawracie i schodzimy w stronę Murowańca
Zejście letnie jest dużo trudniejsze niż zimowe. Zimą schodzi się prosto w dół, po śniegu. Można zjechać na tyłku, po pijaku, i jest ok. Natomiast latem trzeba przeciskać się wśród ludzi na łańcuchach






Koniec przygody. Dochodzimy do hulajek, jedziemy zjeść w Murzasichlu i udajemy się na zakopiańska termy, skąd ruszamy pociągiem do Poznania

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

14, 15, 16 maja. Murowaniec, Kościelec, Świnica, Kasprowy

Z ziemi Greckiej, do Polskiej. Rowerem, w pojedynkę.Środa 15.04, godzina 13

urodziny (45 i 40) MULHACEN 14-20 listopada