Ja na spacer. Część na narty. Korekta, sobota. Wyjazd z Karlińskiej 5.00. Jedziemy do Janskie Jaznie Wyjechaliśmy punktualnie. Droga zajęła nam równo 3 godziny. Wysadziłem Tymka i Łucję pod wyciągiem i poczekałem na informację, czy dadzą radę sami wypożyczyć deski. Tymek dał mi zielone światło, więc ruszyłem w dół, w stronę Pec pod Sneskou. Po przejechaniu 4 kilometrów dzwoni syn: Tate, wróć proszę po buty i wiązania. Zawróciłem. Wpakował wszystko do auta i ruszył na stok. A ja pojechałem w stronę parkingu. Pada śnieg, droga robi się biała. Dojechałem, odstawiłem auto i ruszyłem w nieznane Różowy passat daje radę. Pomimo wieku. Przeszedłem 200 metrów rozmawiając z narzeczoną. A jak wiadomo, nie umiem robić dwóch rzeczy na raz:- zostawiłem w aucie napój. Zawróciłem po niego. Przed oczami pojawił mi się obraz sprzed 3 dni. Ja z telefonem przy uchu na peronie Szczecin Dąbie i ruszający pociąg z moimi tablicami rejestracyjnym. Odłożyłem je na chwilę i tak pozostały... 2 go...