Posty

Breithorn, Castor, Polux

 Wyjazd 26.06 wieczorem. Powrót 7.07 rano Robimy czterotysięczniki Lista: 1. Ja 2. Lilka 3.  Jeśli ktoś jest zainteresowany, zapraszam. Proszę o wpisy w komentarzach. Tymek wczoraj powiedzial  że termin mu nie pasuje... Justyna powiedziała, że nie pusci mnie w duecie z Lilka...

Roztoka, 03-05 czerwca

Obraz
 Link do relacji ROZTOKA

Boze Cialo. 2 ferraty i wacek (Watzmann - plus grań)

Obraz
Zmiana planów. W czwartek nad ranem wyjazd do Austrii Ehrwald (latające czekany :) czyli Seebener na ferrate.  Później jedziemy do Ramsau bei Berchtesgaden, wchodzimy na  Wacka, śpimy w schronisku, robimy granioweczke, a następnego dnia kolejną ferratka- Pidinger.  Wracamy tak, żeby w poniedziałek być w pracy Filmik z pidingera https://www.bergsteigen.com/touren/klettersteig/pidinger-klettersteig/ jest to łatwa ferratka. W sam raz, żeby na niej "odpocząć. Możemy spać w namiocie, jeden nocleg w schronisku, rezerwacja dokonana Kto jedzie? 1. Ja 2. Justyna 3. Lilka 4. Tomek 5. Agata 6??????. Piotrek No i mamy komplet :) Startujemy z Poznania o godzinie 1 nad ranem. Jedziemy przez Leszno i Wrocław. Biorę duży namiot (kilku osobowy, spokojnie wystarczy. Ale jeśli ktoś chce swój, to spoko- dajcie tylko znać. Jednak wziąłem mały namiocik, bo Agata z Tomkiem chcieli spać w swoim. Wszystko poszło planowo. Wyruszyliśmy punktualnie. Tomek się uparł, że powinienem założyć b...

Lisboa-(bez Afryki)- madrid,poznan

Obraz
 To mój szalony plan. Spakowałem rower w karton, ostreczowalem go. Wcześniej zdemontowalem pedały. Bo tak życzyly sobie linię lotnicze. Koła zdemontowalem z własnej inicjatywy. Sakwy również spakowane. Jak za starych, dobrych lat. Wyruszyliśmy samochodem do. Berlina. Udało się wsadzić wszystko do samolotu. Było trochę nerwów, gdyż wyjechaliśmy z polgodzinnym opóźnieniem. Tak to jest, gdy na poszukiwanie przygody rusza się z rodziną... Wystartowalismy do Portugalii. Po doleceniu do Lisboy i wyjściu z lotniska musiałem rozpakować rower i go poskładać. Uff, w końcu wsiadłem ma niego i ruszyłem do hotelu. Reszta pojechała metrem. We wtorek rano zjadłem śniadanie, spakowałem się i ruszyłem szukac przygody. (Zdjęcie sprzed hotelu do Chile) Po wysciskaniu rodziny ruszyłem. Plan jest prosty. Dojechać do rzeki Tajo, przepłynąć ja promem i ruszyć w nieznane. I tak też zrobiłem. Kupiłem w kasie  bilet dla siebie i mojego roweru. Tworzymy zgraną parę. Mamy pierwszą przerwę na podziwianie ...