Posty

Piatek czas na wypad w gory

Obraz
 To byl niesamowicie ciezki tydzien. Niby od poniedzialkumam pomoc w biurze, zatrudnilem nowego dyspozytora, ale... Nic sie nie uklada. W poniedzialek kurier zajechal starego busa. Myslalem, ze nie  uda sie go zarznac, ale jednak dla kurierow nie ma rzeczy niemozliwych. We wtorek podwykonawca mial  kolizje z wymuszajacym pierwszenstwo traktorem. Cudem przezyl. Przesylki dotarly do odbiorcow dwa  dni pozniej. Jest piatek. Mam przesylke busem pod sniezke. Nadzieja na odreagowanie stresu. A moze  vodni brana. Byleby cos zrobic. Oczywiscie na szybko nikt nie chcial jechac. Spod rawicza wrocilem do Poznania, by zabrac kolejne dwie przesylki na  dolny slask. Zdazylem wziac prysznic. Mam trzy punkty do zrzucenia. Ciesze sie jak dziecko. 3ekspresy drogowe. Az chce sie zyc... Niestety, z moich planow nic nie wyszlo. Za boleslawcem zderzylem sie z sarna. Pech chcial, ze bagaznik w busie mam pelen... A bylaby kielbasa... Szyneczka na grila. A jest strata... Nie moglem...

24, 25, 26wrzesienia. Mnich i Tatralandia

Obraz
Uczestnicy 1 ja 2 tymek 3 justyna 4 Damianek 5 Nati 6 Maruda Dochodzę do wniosku, że i ja, i Maruda- to ta sama krew. Nazistowskie zasady wychowania dzieci: Chcecie do Tatralandii? To idziemy na długi spacer i nie ważcie się marudzić :) Wyjechaliśmy z małym opóźnieniem. Tradycyjnie mam problem z samochodem. Postanowiłem wymienić sprężyny- prosta robota mechaniczna. Miałem wrażenie, że samochód "krzywo stoi". A może to tylko moje widzimisie. Ale nie lubię mieć odczucia, że coś jest nie tak. Zawieszenie musi być perfekcyjne- przecież wszyscy wiemy, jak lubię przydusić pedał gazu na zakrętach :). W czwartek dostaję telefon: - Adi, sory, nie zrobię Ci auta. Bo mechanik ma kowida - Kurde, rozumiem :( Dzwonię do żony: - Kochanie musimy jechać Twoim autem, bo moje ma kowida :(. Przygotuj, żebby wszystko było. Weźmiemy bagażnik dachowy, ale jak się zmieścimy, to zostawimy go u Marudy. W piątek wyjechaliśmy z opóźnieniem. Niby tylko kilka minut, ale zapoczątkowało to całą furę nieszcz...

ferraty Brno. Velka Dohoda

Obraz
 Dużo słyszałem, raz, że fajne, dwa, że beznadziejne. Czyli trzeba w końcu zobaczyć. Nie mam teraz możliwości w innym czasie, niż tylko weekend. Dlatego w piątek jadę zobaczyć, czy jest to coś warte. Jadę przez Wien, bo muszę wpaść tam na kawę.     Nadszedł długo oczekiwany piątek. Wyruszyłem na Starołękę. Jeszcze zanim dojechałem, klient zadzwonił z informacją: Adi, może ci się to wszystko nie zmieścić. Bo jest tego więcej. Nie zauważyłem jeszcze jednej palety... Na wypad zgłosiła się Gosia. Zrobiła zakupy dla Pati. Pojechaliśmy razem. Przebijając się przez korki, wymyśliłem, że oszukam nawigacje. Pojechałem na Mosinę. Sam dałem się oszukać. Okazało się, że most nad Wartą jest w remoncie. Dodatkowe korki- wahadło. W końcu wyjechaliśmy na ekspresówkę. Plan jest mało ambitny- szybko do Wien, szybki nocleg i, rozładunek i atak na ferratki. Pati obiecała nocleg u Aleksa. Dojechaliśmy koło 2giej nad ranem. Aleks kilka razy wyznał mi miłość, wycałował mnie. W myśl zasady, żeby...

09-12.09 Hochkalter? Plus Wacek? wyjazd odwołany

 Jedziemy z Tomkiem (jego pomysł) Lista: 1. Tomek 2. ja 3.wiola Z przyczyn pracowniczych, wyjazd odwołany

15 lipca szybka śnieżka

Obraz
 Wyjazd z Poznania na "fajrant". Wejście na śnieżkę, i powrót. Jedziemy różową strzałą :) Kto jedzie? 1.Ja 2.Justyna 3. Brydzia 4. Gosia 5. Jola Witamy nową starą w naszej ekipie :) Wyjazd 17 biuro, potem działka i przez Głogów atakujemy na Śnieżkę :). Udało się. O 19:30 skończyłem pracę- oddałem przesyłkę w Głogowie. Jestem wolny :)- Jedziemy. Jeszcze tylko stacja benzynowa (dokonałem szybkiej naprawy pękniętego wężyka podciśnieniowego), i lecimy na Śnieżkę. Plan jest: Wejście przez Łomniczkę, Zejście przez Biały Jar. Udało się dojechać do Karpacza. Słońce już zaszło, ale jeszcze coś widać.  Twarze jeszcze uśmiechnięte. Wszyscy pełni sił, choć... Godzina już późna (przynajmniej jak dla mnie). Wyruszamy w stronę Łomniczki. Cisza i spokój. Tylko my na szlaku. Nawet "bramki" nieczynne:). Jak to zawsze bywa, podzieliliśmy się na grupy.  W pewnej chwili moja mama się odzywa: - Eee, myślałam, że sam jedziesz - A co? Nie jechałabyś z dziewczynami? - Nie o to chodzi - A o ...

22-23. 08 Gerlach. Korekta- Ferraty i Mała Fatra

Obraz
1. Ja 2. Lilka 3 Justyna 4. Bartek 5. Jolka W niedzielę rano 22 sierpnia o godzinie 04:04 startujemy z ulicy Lubiatowskiej Nadeszła sobota. Dokładnie tydzień temu wyruszyłem na urlop. Pierwszy urlop bez telefonu. Żeby mnie nie kusiło, zostawiłem karty sim w biurze. Spakowałem sakwy i pojechałem rowerem w nieznane. Sam nie wiedziałem gdzie. Po prostu wyszedłem z biura i niech się dzieje wola Nieba. Gdzie pojadę, tam będę. Ale odpocznę od wszystkiego. Pobędę sam na sam ze sobą. Aż usłyszę swój głos. I odpocznę od codziennego hałasu. Od telefonu, od zmartwień. Wyruszyłem w stronę Suchego Lasu. Dotarłem do Trzcianki, gdzie po zaliczeniu jeziora rozbiłem swój namiot. Spałem źle. Męczyły mnie koszmary. Praca nie dała mi odpocząć. śniły mi się opóźnienia przesyłek. A nawet, że zamiast palety wysłałem GNU ?!?. Ale to była ostatnia noc koszmarów. Przekroczyłem granicę województwa. Nie myślę ani o pracy, ani o żonie, ani o dziecku. Myślę o niczym. I nie chodzi mi o Friedrichu Nietzsche. Po prost...

Zugspitze 3, 4 lipca, Najwyższy szczyt Niemiec

Obraz
Plan: Lilka ogarnia nocleg, jedziemy w sobotę. Ruszymy koło 2giej, idziemy spać do Hollenthallhutte, rano robimy atak na szczyt i złazimy do samochodu. Samo dojście do schroniska to jeden z piękniejszych szlaków. Sam szczyt- komercja większa niż na Kasprowym. Zugspitze- kolejkowy szczyt. Stoi się w kolejce by zdobyć krzyż.  Po drodze mamy lodowiec. Mamy też ferratę i piargi. Koniecznie trzeba mieć ze sobą: - Uprząż - Raki (nie raczki) - Ubezpieczenie -Śpiwór (do spania w schronisku)- wszystko niesiemy na plecach - Euro do płacenia. W hollenthallhutte jest dobre piwo pszeniczne. Plus opłata za przejście... - Ubezpieczenie - Szczepienie na kowidka i paszport kowidkowy - Dokumenty tożsamości i samochodu Lista osób: 1. Justyna 2. Ja 3. Lilka 4. Justyna 2 No i się zaczęło. Wpadam do biura, po ciężkim dniu. Dziś brakowało nam paru kurierów. Nie było Lisa, Kosa, Lina, Gila, Misia. Rak pojawił się w biurze- po tygodniu nieobecności. Musiałem go zwolnić A mamy optymalny zespół. Więc brak pi...

9 czerwca. Spontanicznie na Śnieznik

Obraz
 Bardzo źle znoszę upały. Jak dla mnie lato powinno mieć maks 16 stopni. Próbuje przystosować się do warunków. Ale jest ciężko. Przestałem chodzić pieszo do pracy. Jeżdżę skuterkiem. Dziś od rana musiałem odebrać przesyłkę z PKP. Zanim zacząłem pracę w biurze, zrobiłem pierwsze zlecenie. Jarek spóźnił się do biura, dlatego rozdysponowałem zlecenia. A jego wysłałem w trasę. Nic nie zapowiada przygody. Niespodziewanie o 13 wpada zlecenie na dolny Śląsk. Ekscytacja. Jeśli nie sprzedam, jadę. Nie sprzedałem. Jarek zastąpił mnie i wyruszyłem. Pod Kościanem pomyślałem, że mogę zaprosić Lilke na wypad. I Jolke. Właściwie najpierw zadzwoniłem do Jolki, oczywiście odmówiła. W sumie to mnie to nie dziwi. Wysłałem SMS do Lilki, czy nie ma ochoty na piwko na Śnieżniku. Odpisała, że chętnie, ale nie może. Pognałem zatem sam. Doręczyłem przesyłkę i pojechałem do Międzygórza. Potwornie głodny, znalazłem pizzerie. Kupiłem pizzę i piwko. Wsiadam do auta i jadę na parking. Jutro kupuje zwijana butel...